Altri brani di matiorzel
Altri brani di YARSKI
Altri brani di wojtyla
Descrizione
Voce: matiorzel
Produzione musicale: YARSKI
Produzione musicale: wojtyla
Ingegnere di missaggio, Ingegnere di mastering: młody klakson
Paroliere: Mateusz Orłowski
Compositore: Jakub Jarski
Compositore: Wojciech Kucharczyk
Testo e traduzione
Originale
Kręcimy sceny jak Kenny, to niewiele zmieni, bo tak wiele zmienia się.
Zoto tak jak chryzantemy ma kiedyś się mienić, ma poznać mój tekst. Okej, okej.
Umieram, rodzę się, następny dzień.
Ubieram, schodzę w dół po nowy tlen, po nowe, nowego mnie. Okej, okej. Dobrze już wiem, co mi przyszłość niesie.
Było lato, teraz mamy jesień. Plącze myśli, noszę w głowie dryg.
Nikt niepoukładany, choć to chaos przecież. Córy mała siedzi w studio do późna, do późna. Życie z nudy.
Chcę go więcej, bo tak już mam. Tak już mam, więc mam nadzieję, że ty też.
I jak co do czego nie będziesz mi zazdro miała. Nadal czekamy na deszcz.
Co to za życie, jeżeli to banał? Szeptaj mi do oka rzeczy, które tylko ja zamienię w zdrów. Wow!
Mącz mi w głowie.
Złapię kiepskie, robię to na flow dryf tak pięć galaktyk stąd mam tony, tony, tony, tony, ton w mej głowie. Latam po nich tak jak Tony Tony Hawk.
Jak zawodowie często mam tak, że w nich tonę, tonę, tonę, tonę, tonę.
Ale wrócę gdzieś za moment. Jak wrócę to zadzwonię.
Mimo że teraz to cast away. Wave i wave. Jestem poza światem. Wolny nam, gada mi
Tom Hanks, panie, dobrze wiem. Punktu G jak laser i w środek celny. Ogień.
Biorę to, co moje. Biorę to, co mogę. Wybuchają kieszenie, broche mi umowy.
Miesza mi to w głowie. W chuj wiesz. Pierdolony ogień. Lecę. Zapoje by wpada w kłopot. Bez sensu.
Czuję, że dotykam gwiazd. Nie goni czas nas. Nie jestem sobą bez składu i majka.
W pełnej gotowości oddać temu życie tu, nawet jeżeli mam skończyć jak Łajka.
Tylko ja i kolor nocy.
Będzie czas sobie ułożyć.
Tony, Tony, Tony, Tony, ton w mej głowie. Latam po nich tak jak Tony Tony Hawk.
Jak zawodowie często mam tak, że w nich tonę, tonę, tonę, tonę, tonę.
Ale wrócę gdzieś za moment. Jak wrócę to zadzwonię.
Nie chcę, nie chcę.
Nie chcę.
Nie chcę. Nie chcę. Nie chcę. Nie chcę. Nie chcę. Nie chcę. Nie chcę. Nie chcę.
Nie chcę.
Traduzione italiana
Giriamo scene come Kenny, non cambierà molto perché cambiano così tante cose.
Zoto, come i crisantemi, un giorno dovrebbe brillare, dovrebbe riconoscere il mio testo. Va bene, va bene.
Muoio, nasco, il giorno dopo.
Mi vesto e scendo per un nuovo ossigeno, per una nuova, nuova me. Va bene, va bene. So già cosa mi riserva il futuro.
Era estate, ora è autunno. I miei pensieri sono aggrovigliati, ho un talento in testa.
Nessuno è in ordine, anche se è il caos. Mia figlia resta nello studio fino a tardi, fino a tardi. Vivere per noia.
Ne voglio di più perché ce l'ho già. Ce l'ho già, quindi spero che lo facciate anche voi.
E non importa cosa, non mi invidierai. Stiamo ancora aspettando la pioggia.
Che razza di vita è questa se è un cliché? Sussurrami negli occhi cose che solo io potrò rendere complete. Oh!
Mi stai confondendo.
Prenderò quelli cattivi, lo farò sulla deriva del flusso così a cinque galassie di distanza ho toni, toni, toni, toni, toni nella mia testa. Li volo attraverso come Tony Tony Hawk.
Come i professionisti, spesso mi ritrovo ad annegare, annegare, annegare, annegare, annegare.
Ma tornerò da qualche parte tra un attimo. Ti chiamo quando torno.
Anche se adesso è gettato via. Onda e onda. Sono fuori dal mondo. Siamo liberi, mi dice
Tom Hanks, signore, lo so bene. Il punto G è simile al laser e preciso. Fuoco.
Prendo ciò che è mio. Prendo quello che posso. Le mie tasche stanno scoppiando, sto perdendo contratti.
Mi confonde. Lo sai, cazzo. Fottuto fuoco. Sto volando. Zajeje finirebbe nei guai. Non ha senso.
Mi sembra di toccare le stelle. Non abbiamo poco tempo. Non sono me stesso senza ingredienti e mia madre.
Sono completamente pronto a dare la mia vita qui, anche se finissi come Laika.
Solo io e il colore della notte.
Ci sarà tempo per sistemare le cose.
Tony, Tony, Tony, Tony, tono nella mia testa. Li volo attraverso come Tony Tony Hawk.
Come i professionisti, spesso mi ritrovo ad annegare, annegare, annegare, annegare, annegare.
Ma tornerò da qualche parte tra un attimo. Ti chiamo quando torno.
Non voglio, non voglio.
Non vuole.
Non vuole. Non vuole. Non vuole. Non vuole. Non vuole. Non vuole. Non vuole. Non vuole.
Non vuole.