Brani
Artisti
Generi
Copertina del brano BERLIN2026

BERLIN2026

2:582026-03-26

Altri brani di francis

  1. 1DAY IN LA
      2:24
  2. CAŁE LATO
      2:28
  3. CHA CHA
  4. ZA KOGO MNIE MASZ?
  5. TO NIE MA ZNACZENIA
      2:56
  6. Z TYŁU GŁOWY
      2:50
Tutti i brani

Altri brani di Oskar83

  1. Multisport
      2:59
  2. FALA
      4:16
  3. WWA Melanż
      2:13
  4. JESTEŚMY ZA MŁODZI
      3:12
  5. Fred Astaire
      2:40
  6. AKCJA
      3:21
Tutti i brani

Altri brani di rów babicze

  1. W GORĄCEJ WODZIE COMPANY
      2:46
  2. RUW BAMBICZE
      2:47
  3. JEAN-CLAUDE BARDAL
      3:15
  4. POR FAWÓR
      2:03
  5. PORCELANA FREESTYLE
      3:04
  6. GILLETTE
      3:00
Tutti i brani

Descrizione

Produzione musicale, ingegnere del mixaggio, produttore, ingegnere del mastering: francis

Ingegnere di missaggio, Ingegnere di mastering: ENZU

Ingegnere di missaggio, Ingegnere di mastering: Adam Kubera

Ingegnere di mastering, Ingegnere di missaggio: Piotr Witkowski

Cantante, paroliere: Oskar83

Cantante, paroliere: Rów Babicze

Compositore: Szymon Frackowiak

Testo e traduzione

Originale

Minęły trzy lata, a ja znowu Berlin

Tym razem bez wujka, bez kurew

Co się zmieniło? Pytają czy im coś ogarnę

Rzadziej jak się czuję

Ciągle się przykładam, jak im poziom spada to dzwonią

Wchodzę na ratunek

Zrób tak, żeby miało to ręce i nogi

Mnie prosi co drugi kadłubek

Pytają Barti kiedy coming out

Mówię pas póki co spójrz prawdzie w oczy

Bardzo długo rany leczy czas

Widzę to, widzę was, widzę ból, że już macie dosyć

Niejeden ma hajs i patrzy na świat

Przez przeszklony dach i zaszklone oczy

A teraz powiedzcie mi prawdę czy to boli jak

Wy poubijacie kokosy

Ja trzy lata temu to bym nie pomyślał

Że będzie tak dobrze, a nadal się martwię

A jak się zaczynasz opłacać

To nawet lojalność oddadzą ci w barter

I choć kamień z serca to ciągle się boję

Że na nerki spadnie

I znowu coś z bólem wyleję na kartkę

Jak jest drzwiami no to okno

Jak połówka no to litry

Jakbym wtedy poszedł solo

To bym dzisiaj nie miał blizn

Udawałeś wtedy kogoś

Żeby poczuć się jak nikt

Jakbym wtedy nie był sobą

To dzisiaj byłoby mi wstyd

Tego życia już nie ma i nie jestem dumny

A było jak noc z kurwą bez gumy

Pościel jeszcze ciepła, a ja bez pokuty

W powietrzu się unoszą perfumy

Obiecałem sobie złote góry

Wzorem byli ci co mieli dobre fury

Ten czy tamten skurwiel, powiedz który

Najpierw buda, potem szczury

Pozdrawiam brudno i moje bankructwo

Kawę bardziej zieloną niż szmaragd

I oczy niebieskie, przyjedź taksówką

Ja czekam z dżekiem, potem wypierdalaj

Bez szacunku do życia przyjmując placebo

Tego chcesz znów wariat

Samobójstwo czy morderstwo

Pościg za śmiercią, Jezus Maria

Uczucia przykrywał farmazon jak fornir

Mieliśmy zamknięte oczy

Otworzyły się gdy zjedliśmy kartonik

I byliśmy pokorni po tamtej nocy

Lekkomyślność, można powiedzieć, że raczej głupota

Dziś bolą mnie stawy na zmianę pogody

Głodny? Po maku mi skacze glukoza

Jak jest drzwiami no to okno

Jak połówka no to litry

Jakbym wtedy poszedł solo

To bym dzisiaj nie miał blizn

Udawałeś wtedy kogoś

Żeby poczuć się jak nikt

Jakbym wtedy nie był sobą

To dzisiaj byłoby mi wstyd

Jest zero trzy zero kierunek na Berlin

Musiałem przylecieć, nie mogłem uwierzyć

Że twoja zaliczka z wytwórni

Podobno gdzieś tutaj na ulicy leży

Dalej robię wszystko od nowa

Z Berlina do studia, ze studia na koncert

Na początku drogi wziąłem to na bary

Więc muszę to teraz wycisnąć jak Wojfer

Nigdy mnie nie spotkasz na siance

Sami sobie tu robimy reklamę

Stoję na czerwonym to jak stoję w korku

A nie na czerwonym dywanie

Obra stałeś w pióra, wyjebało ego

Ale potem nie masz co się tu dziwić

Bo dopiero jakbyś zagrał w Monachium

To może w końcu byłbyś kimś

Podjeżdża G klasa, chciałeś być jak oni

Ale nie dla ciebie te sfery

Rzucają materią z ręki do saszetki

A ty jedynie pod kebabem do nery

I nawet kiedy upadnę to brat mnie nie zostawi

Wpadnie tylko po dalinę

A jeśli ktoś stoi za tobą murem

To tylko kurwy w Berlinie

Traduzione italiana

Sono passati tre anni e sono tornato a Berlino

Questa volta niente zio, niente puttane

Cosa è cambiato? Mi chiedono se posso occuparmi di qualcosa per loro

Meno spesso come mi sento

Continuo a provarci, quando il loro livello scende mi chiamano

Sto venendo in soccorso

Fallo avere braccia e gambe

Ogni secondo scafo me lo chiede

Chiedono a Barti quando esce

Dico passa per ora, diciamocelo

Il tempo guarisce le ferite per molto tempo

Lo vedo, ti vedo, vedo il dolore che ne hai avuto abbastanza

Molte persone hanno soldi e guardano il mondo

Attraverso il tetto di vetro e gli occhi vitrei

Ora dimmi la verità, fa male?

Ucciderai le noci di cocco

Non lo avrei pensato tre anni fa

Che sarà così bello e sono ancora preoccupato

E quando inizi a dare i tuoi frutti

Baratteranno persino la loro lealtà con te

E anche se il mio cuore è una pietra, ho ancora paura

Che influenzerà i reni

E ancora una volta verserò dolorosamente qualcosa sulla pagina

Se c'è una porta, c'è una finestra

Se è la metà, allora sono litri

Come se allora fossi andato da solo

Allora non avrei cicatrici oggi

Poi hai finto di essere qualcuno

Per sentirsi nessuno

Come se allora non fossi più me stesso

Mi vergognerei oggi

Questa vita se n'è andata e non ne sono orgoglioso

Ed era come una notte con una puttana senza preservativo

La biancheria da letto è ancora calda e io sono senza pentimento

Il profumo aleggia nell'aria

Mi ero ripromesso montagne d'oro

I modelli di riferimento erano quelli che avevano buone furie

Questo o quel figlio di puttana, dimmi quale

Prima il canile, poi i topi

Saluti sporchi e il mio fallimento

Caffè più verde dello smeraldo

E occhi azzurri, vieni in taxi

Aspetterò con Jack e poi andrò a fanculo

Prendere un placebo senza rispetto per la vita

È quello che vuoi di nuovo, pazzo

Suicidio o omicidio

Ricerca della morte, Gesù Maria

I sentimenti erano ricoperti di pharmazon come una patina

Avevamo gli occhi chiusi

Si sono aperti quando abbiamo mangiato il cartone

E dopo quella notte ci sentimmo umiliati

Incoscienza, si potrebbe anche dire stupidità

Oggi mi fanno male le articolazioni a causa del cambiamento del tempo

Affamato? I miei livelli di glucosio sono alti

Se c'è una porta, c'è una finestra

Se è la metà, allora sono litri

Come se allora fossi andato da solo

Allora non avrei cicatrici oggi

Poi hai finto di essere qualcuno

Per sentirsi nessuno

Come se allora non fossi più me stesso

Mi vergognerei oggi

Sono zero tre zero in direzione Berlino

Dovevo venire, non potevo crederci

Che il tuo anticipo dalla casa discografica

A quanto pare è disteso qui da qualche parte per strada

Continuo a fare tutto da capo

Da Berlino allo studio, dallo studio al concerto

All'inizio del viaggio l'ho portato ai bar

Quindi ora devo spremerlo come Wojfer

Non mi vedrai mai nel fieno

Ci stiamo pubblicizzando qui

Se mi fermo al semaforo rosso è come se fossi bloccato nel traffico

E non sul tappeto rosso

Accidenti a te, il tuo ego è incasinato

Ma allora non devi stupirti

Perché solo se giochi a Monaco

Allora forse potresti finalmente essere qualcuno

Sta arrivando la classe G, volevi essere come loro

Ma queste aree non fanno per te

Gettano la questione dalle loro mani nella borsa

E tu vai solo a prendere un kebab e una bibita

E anche quando cado, mio fratello non mi lascia

Verrà solo per la Dalina

E se qualcuno si mettesse dietro di te?

Sono solo puttane a Berlino

Guarda il video francis, Oskar83, rów babicze - BERLIN2026

Statistiche del brano:

Ascolti Spotify

Posizioni in classifica Spotify

Posizioni massime

Visualizzazioni YouTube

Posizioni in classifica Apple Music

Shazams Shazam

Posizioni in classifica Shazam