Altri brani di JWP/BC
Altri brani di Ero JWP
Altri brani di Kosi
Altri brani di Łajzol
Altri brani di Siwers
Altri brani di Szczur JWP
Altri brani di Falcon1
Descrizione
Voce: JWP/BC
Voce: Ero JWP
Voce: Kosi
Voce: Lajzol
Voce: Siwers
Taglia di: Falcon1
Graffio: Falcon1
Produttore: Szczur JWP
Programmatore: Szczur JWP
Paroliere: Michał Gabriel Czajkowski
Paroliere: Marcin Kosiorek
Paroliere: Paweł Bartnik
Paroliere: Przemysław Gzowski
Compositore: Paweł Falkiewicz
Compositore: Michał Jurek
Testo e traduzione
Originale
Gdy jadę mercem GLC zimne powietrze na fotel.
Jak tramwaj wjeżdżam na pętlę robić potrzebną robotę.
Piętnastak wjeżdża na rękę, a potem zjeżdżam na hotel i to coś więcej niż becel. Zostawiam serca tam trochę.
Grube-grube-grube-grubego blanta mam w ręce, drugiego w nerce na potem.
Zaraz trzeciego dokręcę, bo mam luźniejszą sobotę.
Robisz ciśnienie jak Karcher to szukaj szczęścia za płotem.
Plus musisz wyjechać wcześniej, bo trochę jedziesz już potem.
Gdy słyszysz moją linijkę, zawsze zamykasz dziób, szczególnie pod melodyjkę, kiedy kłamiesz jak z nut.
Wkładam stacyjkę z mojej kieszeni klucz, odpalam, wrzucam jedynkę, wciskam do ziemi but. Jadę, jadę, jadę. Z ziomkami i skurwami też. Jadę, jadę.
Po baby, mamy i po cash. Jadę, jadę. Znów się zobaczyć z Wami. Słońce czy deszcz?
Wiesz jak jest. Jak duski na V8 rally. Jadę, jadę. Z ziomkami i skurwami też.
Jadę, jadę. Po baby, mamy i po cash. Jadę, jadę. Znów się zobaczyć z Wami.
Słońce czy deszcz? Wiesz jak jest. Jak duski na V8 rally.
Oka znów nie mogę zmrużyć, choć nie jestem czyimś słupem. Ważne sprawy muszę ruszyć.
Nie chcę być tu żywym trupem. Pewnych ludzi muszę skrócić.
Mają tu za duży tupet. Jadę, by do ciebie wrócić. Wracam nie po to, by uciec.
Widzę to miasto, gdy jadę przez noc. Kocham to miejsce tu bezwarunkowo.
Przyszedłem po to, by zbudować coś. A przede wszystkim to muszę być sobą.
Nie miałem wyjścia, więc jadę pod prąd. Zgubiłem drogę, lecz to był epizod.
Kochana Polska schowana za mgłą. Dlatego wszyscy nie wszystko tu widzą.
Jest dziewięćdziesiąty ósmy. Jadę starym Ikarusem tam, gdzie handlowali Ruscy po
CD-ka z Frutti Loopsem. Czasy, kiedy portfel pusty, ale w rapie słychać duszę.
Człowiek jakiś bardziej ludzki zamieszkiwał miejską głuszę.
Jadę dalej z czasu duchem. Na to nie żałuję pestek.
Muszę tu ewoluować, by pozostać tym, kim jestem.
Jadę z tobą, kiedy widzę, jak zamieniasz przyjaźń w biznes, bo nie mogę -jechać dalej, kiedy widzę ludzką krzywdę. -Jadę, jadę, jadę.
Z ziomkami i skurwami też. Jadę, jadę. Po baby, mamy i po cash. Jadę, jadę. Znów się zobaczyć z Wami.
Słońce czy deszcz? Wiesz jak jest. Jak duski na V8 rally. Jadę, jadę.
Z ziomkami i skurwami też. Jadę, jadę. Po baby, mamy i po cash. Jadę, jadę.
Znów się zobaczyć z Wami. Słońce czy deszcz? Wiesz jak jest. Jak duski na V8 rally.
Jadę sobie autem w stronę słońca i mam przy sobie jointa w razie jakbym spotkał ziomka. Dawno mam ze sobą kontrakt, że będzie dobrze record i ruszyłem jak na
Klondike ze składem spod telego.
I wciąż jadę, jadę, jadę gdzieś daleko, hen z przekazem. Autostradą marzeń. Z wszystkim zdążyć przed cmentarzem.
Szukać pięknych wrażeń, a nie nowych ran czy łez.
Więc omijam stare kurwy, by nie musieć ranić -też. -Jadę, jadę, jadę.
Z ziomkami i skurwami też. Jadę, jadę. Po baby, mamy i po cash. Jadę, jadę. Znów się zobaczyć z Wami.
Słońce czy deszcz? Wiesz jak jest. Jak duski na V8 rally. Jadę, jadę.
Z ziomkami i skurwami też. Jadę, jadę. Po baby, mamy i po cash. Jadę, jadę.
Znów się zobaczyć z Wami. Słońce czy deszcz? Wiesz jak jest. Jak duski na V8 rally.
Jadę, jadę, jadę, jadę, jadę, jadę, jadę, jadę, jadę, jadę, jadę, jadę, jadę, jadę.
Wyrwam tu na pętli jak NASCAR. Zwijam asfalt.
Jadę.
Jadę
Traduzione italiana
Quando guido una Merc GLC, l'aria fredda colpisce il sedile.
Quando il tram entra nel capolinea, faccio il lavoro necessario.
Il quindicenne entra nella mano, poi scendo in albergo e non è solo una stronzata. Lascio lì un po' il mio cuore.
Ho un grosso blunt in mano e un altro nella borsa per dopo.
Stringerò presto il terzo, perché ho un sabato più lento.
Se fai pressione su te stesso come Karcher, cerca la felicità oltre il recinto.
Inoltre devi partire prima perché devi viaggiare un bel po’ più tardi.
Quando ascolti i miei versi chiudi sempre la bocca, soprattutto alla melodia, quando menti come note.
Mi metto la chiave in tasca, accendo, inserisco la prima e premo la scarpa a terra. Vado, vado, vado. Anche con amici e figli di puttana. Vado, vado.
Dopo il bambino, dopo la mamma e dopo i soldi. Vado, vado. Ci vediamo di nuovo. Sole o pioggia?
Sai com'è. Come il crepuscolo nel rally V8. Vado, vado. Anche con amici e figli di puttana.
Vado, vado. Dopo il bambino, dopo la mamma e dopo i soldi. Vado, vado. Ci vediamo di nuovo.
Sole o pioggia? Sai com'è. Come il crepuscolo nel rally V8.
Non riesco più a chiudere gli occhi, anche se non sono il pilastro di qualcuno. Ho cose importanti da fare.
Non voglio essere un morto vivente qui. Devo tagliare corto con alcune persone.
Hanno troppo coraggio qui. Tornerò da te. Non tornerò per scappare.
Vedo questa città quando guido tutta la notte. Adoro questo posto qui incondizionatamente.
Sono venuto per costruire qualcosa. E soprattutto devo essere me stesso.
Non avevo scelta, quindi sono andato controcorrente. Mi sono persa, ma è stato un episodio.
Cara Polonia, nascosta dietro la nebbia. Ecco perché non tutti vedono tutto qui.
Sono le novantotto. Andrò con una vecchia Ikarus dove commerciavano i russi
CD con Frutti Loops. Tempi in cui il portafoglio è vuoto, ma puoi sentire l'anima nel rap.
Un uomo più umano viveva nel deserto urbano.
Vado avanti con il tempo nello spirito. Non risparmio alcun seme per questo.
Devo evolvermi qui per rimanere quello che sono.
Verrò con te quando ti vedrò trasformare l'amicizia in affari, perché non posso andare oltre quando vedo il male umano. -Vado, vado, vado.
Anche con amici e figli di puttana. Vado, vado. Dopo il bambino, dopo la mamma e dopo i soldi. Vado, vado. Ci vediamo di nuovo.
Sole o pioggia? Sai com'è. Come il crepuscolo nel rally V8. Vado, vado.
Anche con amici e figli di puttana. Vado, vado. Dopo il bambino, dopo la mamma e dopo i soldi. Vado, vado.
Ci vediamo di nuovo. Sole o pioggia? Sai com'è. Come il crepuscolo nel rally V8.
Sto guidando la macchina verso il sole e ho una canna con me nel caso incontrassi un amico. Molto tempo fa avevo un contratto con me stesso che sarebbe stato un buon disco e sono partito come al solito
Klondike con una squadra di Telego.
E sto ancora andando, andando, andando da qualche parte lontano, con un messaggio. L'autostrada dei sogni. Fate tutto prima del cimitero.
Cerca esperienze belle, non nuove ferite o lacrime.
Quindi evito le vecchie puttane per non dover soffrire anch'io. -Vado, vado, vado.
Anche con amici e figli di puttana. Vado, vado. Dopo il bambino, dopo la mamma e dopo i soldi. Vado, vado. Ci vediamo di nuovo.
Sole o pioggia? Sai com'è. Come il crepuscolo nel rally V8. Vado, vado.
Anche con amici e figli di puttana. Vado, vado. Dopo il bambino, dopo la mamma e dopo i soldi. Vado, vado.
Ci vediamo di nuovo. Sole o pioggia? Sai com'è. Come il crepuscolo nel rally V8.
Sto guidando, sto guidando, sto guidando, sto guidando, sto guidando, sto guidando, sto guidando, sto guidando, sto guidando, sto guidando, sto guidando, sto guidando.
Farò un giro qui come NASCAR. Sto rotolando sull'asfalto.
Vado.
Vado