Descrizione
Nick Cave i Przyjaciele: W Moich Ramionach
Produttore: Mateusz Pospieszalski
Compositore: Nick Cave
Paroliere: Nick Cave
Paroliere: Roman Kołakowski
Paroliere: Aleksander Kołakowski
Arrangiatore: Mateusz Pospieszalski
Fisarmonica: Mateusz Pospieszalski
Basso: Karim Martusewicz
Batteria: Radosław Maciński
Chitarra: Przemysław Greger
Chitarra: Janusz Iwański
Tastiere: Adam Prucnal
Sintetizzatore: Adam Prucnal
Violino: Adam Prucnal
Organo Hammond: Wojciech Karolak
Percussioni: Zbigniew Brysiak
Dj: Piotr Waglewski
Tromba: Antoni Gralak
Sassofono: Antoni Gralak
Testo e traduzione
Originale
O'Malley's bar,
O'Malley's bar, O'Malley's bar,
O'Malley's bar.
O'Malley's bar,
O'Malley's bar,
O'Malley's bar, O'Malley's bar.
Jestem wysoki dość. Nie garbię się. Okej, w sumie sylwetka do pozazdroszczenia.
Przypuszczam też, że mam fotogeniczną twarz.
To tylko kwestia jest oświetlenia.
O'Malley niezły bar prowadził vis a vis. Strasznie mnie suszy. Nalej mi jednego.
O'Malley nie pił już od ładnych paru lat. Nie jesteś pierwszy.
Znam ten ból, kolego. Bar prawie pusty był. Z radia się sączył blues.
Muzyczka brzmiała całkiem, całkiem miło.
Mój ulubiony gin O'Malley nalał, lecz podniosłem szklankę i mnie odrzuciło.
Żołądek skręcił ból, oczy mi zaszły mgłą. Skąd tu się nagle wzięło tyle osób?
Muszę przełamać wstręt, powstrzymać drżenie rąk. Krawat, nadgarstek, szyja.
Znasz ten sposób. Co pierwsze było, strzał czy alkoholu haus?
To O'Malley zginął nadzwyczajnie łatwo.
Za łatwo, ale przez butelki w ruch dno padało na mnie fantastyczne światło.
O'Malley's bar,
O'Malley's bar, O'Malley's bar, O'Malley's bar.
Widziałem raz w TV gatunek wstrętnych ryb, co spuchniętymi czyszczą dno wargami.
Missy somale też już wyglądała tak, jakby oddychać miała chęć skrzelami.
Przypadkiem blisko był talerzy pełen zlew, a obok niego beczka na pomyje.
Musiała tłustą twarz zanurzyć w gęstą ciecz.
Przestała puszczać bąble, więc nie żyje.
Zwykle rodzinny bar przynosi marny grosz.
Interes jednak kręcił się o dziwo. O'Malley córkę miał.
Każdy mógłby jej ciopan, lecz podawała najwspanialsze piwo.
Mimo brzydoty swej fascynowała mnie, bo pracowita była i uczciwa.
W pomyjach brudzie, w grywie.
W kłębek zwinęła się jak prorok Jonas w brzuchu wieloryba.
Chwyciłem ją za krtań. Pękła jak kruche szkło. W radiu symfonię grali patetyczną.
Gafrej od stołu wstał, więc zastrzeliłem go i zobaczyłem światłość ekstatyczną.
O'Malley's bar,
O'Malley's bar,
O'Malley's bar,
O'Malley's bar.
Śpiewać, że brak silnej woli mi. Lecz pijąc, zwalniam z kajdan swego ducha.
A wtedy pani Holmes się rozgrzeszczała tak, że warto było moment jej posłuchać. Śpiewałem z wszystkich sił. Byłem jak stado hien.
Warczałem i skomliłem niby szczeniak. Potem muchomory zrobiłem z pani Holmes.
Jej mąż bezwzględnie mocne miał wrażenia.
Ostatni nabój mam. Ruletkę zagrać czas. Pertaktę już będę, ekstać zakręcony.
Sprawdzę, czy mister Holmes cud szczęścia będzie miał. Plusnęła krew.
Dołączył do swej żony. W tym mieście mieszkam już prawie trzydzieści lat.
Nie jestem chyba obcy dla nikogo, lecz sześć nowiutkich kul w komorach przyda się, gdyby ktoś zechciał spojrzeć na mnie wrogo.
Mierzyłem w niego znów, żeby nie męczył się. Zawsze wrażliwy byłem na cierpienie, lecz przeszkodziła mi w tym
Kathleen Carpenter.
Strzeliłem do niej przez niecierpliwienie.
O'Malley's bar, O'Malley's bar, O'Malley's bar, O'Malley's bar. Stare malowidła.
Na szczęście whisky łyk zamienił nerwy w stal.
Poczułem, że mi wyrastają skrzydła. Korona z czarnych piór kryła złocistą twarz. To dla mnie Chick
Corea grał La Fiesta. Cudowną ferią barw Romalea lśnił.
Podszedłem cicho do Vincenta Westa.
Siedział, nie mówiąc nic.
Ostatni myślał, że władza zdała w ójść egzekutora.
Lecz zaczął kurczyć się i był już dzieckiem, gdy szepnąłem mu do ucha: „Vincent, pora. Wiesz, Vincent, ja cię znam. Mieszkałem wiele lat, tuż obok ciebie.
Jesteś zaskoczony? I twego syna tam grałem z nim w piłkę raz.
Popatrzył na mnie, jakbym był szalony. Nic nie wiedziałem, że kto wygrał. Jak to kto?
Strasznie mnie wkurza facet, co się skrywa, gdy z bliska pada strzał to pocisk dziwna rzecz mózg rozwalając głowy pół urywa. Ach!
Ostatni światła błysk łypie niczym flesz. Ale dostrzegłem w lustrze swe odbicie.
Tu stoi człowiek, co nigdy nie widział, by ktokolwiek wyglądał tak znakomicie.
Dwa krucze skrzydła i wspaniały złoty szpon. Sylwetce nie mam nic do zarzucenia.
Zapamiętajcie tę fotogeniczną twarz. Film sztuką jest dobrego oświetlenia.
Finalny kadr i jest. Trzeba ukłonić się. A może byśmy jeszcze coś wypili?
Za dobry seans, widź. Nie pożałuję blaf. Nikt nie zaklaskał. Wszyscy już nie żyli.
Ta cisza trwała wiek. Przerwał ją syren jęk. To nadjechały policyjne wozy.
Ręce na kark i wyjść. Nie masz najmniejszych szans.
Dlaczego na cmentarzach rosną brzozy?
Ostatni nabój mam. Ręka zadrżała mi.
Czyżbym miał w sobie jeszcze strachu ślady? Rewolwer trzeba wznieść jak pierwszą szklankę lał.
Krawat, nadgarstek, szyja. Nie dam rady.
Na zewnątrz wyrzuć broń. Ręce na kark i wyjść.
O własnej śmierci nigdy nie myślałem. Ostatni nabój. Tak, starczy nacisnąć spust. Strzeliłem.
Żyję, czyli zbudowałem.
Świeciło tysiąc słońc, gdy opuszczałem sam Romalea szczetnie otoczony. Widziałem pełno glin z karabinami. Stop!
Nie strzelać! Ja nie jestem uzbrojony.
Gdy policyjny wóz zabierał w próżnię mnie, widziałem tęczę. Radio grało Marsa.
Wjechał karetek sznur od Romalea bar. Zacząłem liczyć każdy strzał na palcach.
Raz.
Dwa.
Trzy.
Traduzione italiana
Il bar di O'Malley,
Il bar di O'Malley, il bar di O'Malley,
Il bar di O'Malley.
Il bar di O'Malley,
Il bar di O'Malley,
Il bar di O'Malley, il bar di O'Malley.
Sono abbastanza alto. Non mi curvo. Ok, effettivamente una cifra invidiabile.
Suppongo anche di avere una faccia fotogenica.
E' solo questione di illuminazione.
O'Malley gestiva un bel bar di fronte. Mi secca terribilmente. Versamene uno.
O'Malley non beveva alcol da parecchi anni. Non sei il primo.
Conosco il dolore, amico. Il bar era quasi vuoto. Dalla radio usciva il blues.
La musica sembrava davvero, davvero carina.
O'Malley mi ha versato il mio gin preferito, ma ho alzato il bicchiere e sono rimasto disgustato.
Avevo lo stomaco in subbuglio e gli occhi offuscati. Da dove sono venute all'improvviso così tante persone?
Devo superare il disgusto e impedire che mi tremino le mani. Cravatta, polso, collo.
Conosci la strada. Cos'è venuto prima, lo sparo o l'alcol?
È stato O'Malley a morire con estrema facilità.
Troppo facile, ma grazie alle bottiglie che si muovevano in basso cadeva su di me una luce fantastica.
Il bar di O'Malley,
Il bar di O'Malley, il bar di O'Malley, il bar di O'Malley.
Una volta ho visto in TV una specie di pesce schifoso che pulisce il fondo con le labbra gonfie.
Anche Missy Somale sembrava voler respirare attraverso le branchie.
Per caso, c'era un lavandino pieno di piatti e accanto un barile di acqua potabile.
Dovette immergere il viso oleoso nel liquido denso.
Ha smesso di fare bolle, quindi è morta.
Di solito un bar per famiglie porta una miseria.
Tuttavia, gli affari andarono sorprendentemente bene. O'Malley aveva una figlia.
Chiunque potrebbe darle un pugno, ma lei ha servito la birra più deliziosa.
Nonostante la sua bruttezza, mi affascinava perché lavorava sodo e era onesta.
Sporco nella pendenza, nello sporco.
Si rannicchiò come il profeta Jonas nel ventre di una balena.
Le ho afferrato la gola. Si è frantumato come un vetro fragile. Alla radio suonarono una solenne sinfonia.
Gafrey si è alzato dal tavolo, quindi gli ho sparato e ho visto una luce estatica.
Il bar di O'Malley,
Il bar di O'Malley,
Il bar di O'Malley,
Il bar di O'Malley.
Canta che mi manca la forza di volontà. Ma bevendo libero il mio spirito dalle catene.
E poi la signora Holmes si è scaldata così tanto che valeva la pena ascoltarla per un momento. Ho cantato con tutte le mie forze. Ero come un branco di iene.
Ringhiai e piagnucolai come un cucciolo. Poi ho preparato i funghi velenosi con la signora Holmes.
Suo marito ha avuto impressioni assolutamente forti.
Ho l'ultimo proiettile. È ora di giocare alla roulette. Starò lì per un po', sarò pazzo.
Vedrò se il signor Holmes avrà il miracolo della fortuna. Schizzò sangue.
Si è unito a sua moglie. Vivo in questa città da quasi trent'anni.
Non credo di essere estraneo a nessuno, ma sei proiettili nuovi di zecca nelle camere torneranno utili se qualcuno deciderà di guardarmi con ostilità.
L'ho mirato di nuovo per non stancarlo. Sono sempre stato sensibile alla sofferenza, ma lei me lo ha impedito
Kathleen Carpenter.
Le ho sparato per impazienza.
Il bar di O'Malley, il bar di O'Malley, il bar di O'Malley, il bar di O'Malley. Vecchi dipinti.
Fortunatamente, un sorso di whisky ha trasformato i miei nervi in acciaio.
Mi sentivo come se mi fossero cresciute le ali. Una corona di piume nere copriva un volto dorato. Questo è Chick per me
Corea ha suonato La Fiesta. Romalea brillava di un meraviglioso tripudio di colori.
Mi sono avvicinato a Vincent West in silenzio.
Rimase lì seduto senza dire nulla.
L'ultimo pensava che le autorità si fossero arrese al boia.
Ma cominciò a rimpicciolirsi ed era già un bambino quando gli sussurrai all'orecchio: "Vincent, è ora. Sai, Vincent, ti conosco. Ho vissuto per molti anni, proprio accanto a te.
Sei sorpreso? E tuo figlio lì, ho giocato a calcio con lui una volta.
Mi ha guardato come se fossi pazzo. Non sapevo chi avesse vinto. Tipo chi?
Mi dà una noia terribile un tizio che si nasconde, quando spara un colpo da distanza ravvicinata è un proiettile, è una cosa strana che quando fa esplodere la testa gli fa saltare metà della testa. Ah!
L'ultimo lampo di luce lampeggia come un lampo. Ma ho visto il mio riflesso nello specchio.
Ecco un uomo che non ha mai visto nessuno così squisito.
Due ali di corvo e un magnifico artiglio d'oro. Non ho nulla da lamentarmi della silhouette.
Ricorda questo volto fotogenico. L'arte del cinema è una buona illuminazione.
Il fotogramma finale è lì. Devi inchinarti. Magari potremmo bere qualcos'altro?
Che bello spettacolo, vedi. Non me ne pentirò, blat. Nessuno ha applaudito. Erano tutti morti.
Questo silenzio durò per un'eternità. Fu interrotta dal suono di una sirena. Poi sono arrivate le auto della polizia.
Metti le mani sul collo ed esci. Non hai la minima possibilità.
Perché le betulle crescono nei cimiteri?
Ho l'ultimo proiettile. La mia mano tremava.
Ho ancora tracce di paura in me? Devi alzare il revolver non appena viene versato il primo bicchiere.
Cravatta, polso, collo. Non posso farlo.
Fuori, butta via le armi. Metti le mani sul collo ed esci.
Non ho mai pensato alla mia morte. L'ultimo proiettile. Sì, basta premere il grilletto. Ho sparato.
Vivo, cioè ho costruito.
Mille soli splendevano mentre lasciavo Romalea sola, completamente circondata. Ho visto molti poliziotti armati. Fermati!
Non sparare! Non sono armato.
Mentre la macchina della polizia mi portava nel vuoto, ho visto un arcobaleno. La radio trasmetteva Marte.
Dal bar Romalea è arrivata una fila di ambulanze. Ho iniziato a contare ogni colpo sulle dita.
Una volta.
Due.
Tre.