Altri brani di PRO8L3M
Altri brani di Falcon1
Descrizione
Ingegnere di mastering, personale di studio, mixer: Michał Zych
Compositore Paroliere, Voce, Interprete Associato, Produttore: PRO8L3M
Produttore, compositore: Paweł Falkiewicz
Testo e traduzione
Originale
Zwizualizuj sobie obrazy, zdjęcia z minionych lat twarzy
Ilu ich było, a ilu ich marzy by inni mogli tu być?
Zwizualizuj jak mali jesteśmy, a o tym zapominamy
I potem przychodzi ta chwila gdy zjawia się żal i wstyd
Człowiek zapomina, że życie jest kruche jak podgrzany haszysz
Znikasz, czas kreśli nowy akapit, nic nie znaczysz
Boję się rozmowy, gdy odszedł najtwardszy
Został piach, chcę wierzyć w raj, choć pewnie to wymysł fantazji
Wczoraj ściskałem dłoń, patrzę na SMS-a
Wspólne chwile przelatują płasko, płaski wykres jest serca
To takie przykre... sięgam jak najgłębiej
Reakcje innych są histeryczne
Nie chcę się żalić, ból jest subiektywny
Dla cierpiących bardziej modlitwy, by czas przykrył pudrem blizny
Pamięci nie przykryje nigdy
Zawsze będziesz żył, zawsze będziesz istniał
Zawsze będzie bliska mi obecność najlepszego jakich znam
Dużo pięknych chwil, próbuję nimi ubrać nagi żal
8-0 w nieskończoność, słońce wzejdzie jeszcze
Spali te myśli, które nie chcą spłonąć
Wzmaga się ból, gdy puszczają pseudolekarstwa
Stres wzmaga się gdy puszczają, bo garstka
Jest w tym dobrego, tylko parskam: "Precz, chcę przetrzeźwieć"
Zmęczony przez przebieg i butle, którą dał ekspedient
Brak specyfiku, który chciałbym łyknąć, wiem bo miałem styczność
Naprawdę to lek jest trucizną
Spójrz w oczy płytkie
Żmija kitra sztylet, gdy dłonie wznosi w modlitwie
A gdy znikniesz zapalą ci latarnię
Brak czasu powiedzieć "jak leci?", ale na pogrzeb przyjdą solidarnie
Jakby cię to jakkolwiek obchodziło, sam tak robię
Minął mnie już kalejdoskop imion, śmierć drzemie
Jesteśmy tylko myśli zlepkiem
A każdy życiodajny wdech odsłania dla nas ziemię
Radzili mi gdzie szukać, jakby w nieznanym dialekcie
Dziś wiem, nie chciałem słuchać, utopiony we własnym intelekcie
Traduzione italiana
Visualizza immagini e foto del tuo viso degli anni passati
Quanti di loro erano presenti e quanti sognano che altri possano essere qui?
Visualizza quanto siamo piccoli e tuttavia ce ne dimentichiamo
E poi arriva il momento in cui compaiono il rimpianto e la vergogna
La gente dimentica che la vita è fragile come l'hashish riscaldato
Sparisci, il tempo crea un nuovo paragrafo, non significhi niente
Ho paura della conversazione quando quella più dura se n'è andata
È rimasta la sabbia, voglio credere nel paradiso, anche se probabilmente è frutto della fantasia
Ieri stringevo la mano, guardando il messaggio di testo
I momenti condivisi passano in modo piatto, un grafico piatto è il cuore
È così triste... arrivo più in profondità che posso
Le reazioni degli altri sono isteriche
Non voglio lamentarmi, il dolore è soggettivo
Per coloro che soffrono, più preghiere in quel momento copriranno le cicatrici con polvere
La memoria non sarà mai coperta
Vivrai sempre, esisterai sempre
Sarò sempre vicino alla presenza della persona migliore che conosco
Ci sono un sacco di bei momenti, cerco di nascondere il dolore nudo con loro
8-0 per sempre, il sole risorgerà
Brucerà quei pensieri che non vogliono bruciare
Il dolore aumenta quando iniziano a usare pseudo-medicinali
Lo stress aumenta quando lasciano andare, perché solo una manciata
È bravo, io sbuffo e basta: "Vai via, voglio tornare sobrio"
Stanco per il chilometraggio e per la bottiglia che mi ha regalato il venditore
Non c'è nessun farmaco che vorrei prendere, lo so perché ne ho avuto contatto
Davvero, il farmaco è un veleno
Guarda negli occhi superficiali
La vipera pugnala mentre alza le mani in preghiera
E quando sparirai, accenderanno una lanterna per te
Non c'è tempo per dire "come va?", ma verranno insieme al funerale
Se ti interessa, lo faccio da solo
Il caleidoscopio dei nomi mi è passato accanto, la morte dorme
Siamo solo un mucchio di pensieri
E ogni respiro vivificante ci rivela la terra
Mi hanno consigliato dove cercare, come in un dialetto sconosciuto
Oggi lo so, non volevo ascoltare, affogato nel mio intelletto